Jako fan whisky słodkich i owocowych, zawsze z uśmiechem reaguje na nazwę Glendronach. Odkąd pamiętam, to na każdym z festiwali jak pojawia się możliwość ogarnięcia sobie sampla czegoś innego niż nieśmiertelny core range, to od razu sięgam po portfel. Jedną z takich okazji był festiwal Whisky and Friends organizowany na początku tego roku. Okazja była nie lada, bo to chyba był ostatni raz co można było na stoisku M&P spotkać produkty tej marki. Jak wiadomo już od paru lat, sterem i żaglem tej destylarni jest korpo od Finlandii – Brown Forman. Jak to wpłynęło na markę? To temat nie jednej dyskusji i raczej zasługuje na osobny wątek, więc do rzeczy.

Na wyżej wymienionym festiwalu udało mi się nabyć za śmiesznie niską cenę (30 PLN) jedną z największych pereł destylarni, a mianowicie Glendronach’a Grandeura. Najbardziej charakterystyczną cechą tej whisky jest jej butelka która, w porównaniu do pozostałych braci i sióstr, prezentuje się majestatycznie niczym rolls royce pomiędzy deawoo lanosami. Zamknięta jest ona w solidnej, drewnianej szkatułce, która zdradza, że w środku może znajdować się coś nieprzyzwoicie cennego i dobrego.

Cała historia z Grandeurami zaczęła się w 2010 r., butelkowane edycje zawsze były mocno limitowane i wg. Domu Whisky, sprzedawały się “bez reklamy”. Ósmy batch, bo to główny bohater tej relacji, z 2016 r. zabutelkowany został o mocy 50,3%, a 25 lat leżakowania spędził w beczkach po sherry Oloroso.

Nos: Słodko i owocowo, to co zawsze uwielbiam w Glendronachu. Biszkopt, karmel – krówka, budyń waniliowy przeplata się na zmianę z gruszkami, rodzynkami i kompotem wiśniowym. Po krótkiej chwili można wyczuć gorzką czekoladę, cynamon, pieprz, trochę tytoń oraz delikatny zapach bryzy morskiej.

Smak: Ostry, gorzka czekolada, trochę drewniany – gorzki, dalej pikantny – cynamon, pieprz, które potem zanikają by zrobić miejsca dla troszkę słodszych nut smakowych – słodka śmietanka, trochę orzechów i budyń waniliowy.

Finisz: Krótko-średni. Mocno orzechowy, lekki i przyjemny. Delikatny posmak rodzynek, drewna i bardzo gorzkiej czekolady.

Wnioski: Bez wątpienia Grandeur jest whisky dobrą, ale niestety moje wygórowane oczekiwania wobec tej pozycji nie zostały spełnione. Nie mniej jednak, jest wszystko czego można się spodziewać po marce, jest słodko, jest szlachetnie i przede wszystkim jest owocowo. Chociaż od whisky za ponad 2 tys. PLN, można oczekiwać czegoś więcej.

5/10