Jak już wcześniej na łamach FP opisywałem serię single casków Benriacha, ciesząc się samplem fino cask, to nie będę dalej się w nią zagłębiać. Tu chciałbym opisać, topowy model edycji batch 13 z  2016r. – czyli 1975 peated. 40 lat leżakowana w beczkach po sherry typu butt, czyli na starcie było ok. 500 l trunku. Efektem dojrzewania, była seria 511 butelek (ok 350 l), które trafiły do edycji batch 13.

Będąc na festiwalu Whisky&Friends, organizowanym przez M&P, zapisałem się na Master Class Ben Riach’a, gdzie powoli przechodziliśmy przez podstawowe portfolio ich destylarni, potem przenieśliśmy się do 2015 r., z kolejnym utorfowionym wynalazkiem, by skoczyć w “niby niedaleką” przyszłość i spróbować nowego produktu, który był niezbyt zaskakujący, dla fana słodkich i owocowych whisky. Po całej degustacji czułem pewien niedosyt, więc czym prędzej udałem się na stoisko BR, przy którym urzędowała Pani Ambasador, po krótkiej dyskusji i wymianie zdań na temat masterclass, zaoferowała mi bym spróbował właśnie opisywanej edycji, jednak mając na uwadze późną godzinę i już wątpliwe moce identyfikacji składowych zapachu i smaku, odlałem ją sobie do butelki. Efektem tego, parę dni później, po ciężkim dniu pracy – zasiadłem i zabrałem się za poznawanie tej, że o to próbówki.

 

N: Bardzo owocowy, wino, sherry, jabłka, banany, cynamon, czekolada, cukier brązowy, budyń waniliowy, bita śmietana.

S: Jednoczośnie i słodki i owocowy, przechodzący w orzechy włoskie, drewno, dalej imponująca nuta smakowa wytrawnego czerwonego wina, ze szczepu syrah.

F: Dłuuuuugi, budyń czekoladowy, słodkie deserowe wino

To jest jedna z tych whisky, które mógłbym wąchać godzinami, nad jej smakiem dywagować do białego rana, a przy finiszu przenosić się do innego świata, w którym wszystko jest wesołe i spokojne :). Dostałem kolejny argument, że warto jednak czasem skusić się na te droższe edycje :).

8.0
/ 10